ZARAŻA CZY ZAKAŻA? Merytorycznie o koronawirusie i metodach działania przeciwwirusowego w Twoim organiźmie.

11 marca 2020

Twój przepis na kompromis

Odbierz prezent – tygodniowy planer żywienia domowego
i zacznij zmieniać to jak jesz. 

W moim poście na Facebooku: pisałam o zachowaniu spokoju, i tym jak na ostatnią chwilę wzmocnić swoją odporność. Teraz chciałam się z Tobą podzielić moimi pomysłami na to jak działać przeciwwirusowo na już, na teraz – w swoim ciele.  Z racji mojej specjalizacji w swoim życiu miałam na co dzień do czynienia z wirusologami, wakcynologami, osobami z niezwykle dużą wiedzą odnośnie układu odpornościowego. Wiedza ta stała się moją inspiracją na życie zawodowe, na życie w zdrowiu. Dlatego w poniższym artykule przekazuję Wam garść faktów odnośnie tego jak nasz organizm sobie radzi w styczności z wirusami. Będzie naukowo i praktycznie. Zaczynamy.

Zakaża!

Na początek, skoro już tak media nas edukują o wirusie, chorobach, małe sprostowanie: wirusami, bakteriami się zakażamy, nie zarażamy. Zarazić można się pasożytem, stać się jego nosicielem, „karmicielem“ – bo pasożyty zostają w naszym ciele nieraz na całe życie. Wirus się w naszym ciele replikuje i relatywnie szybko opuszcza organizm – bo na to jest nastawiony. O ile o nastawieniu wirusa w ogóle można mówić, ponieważ wirusy to cząsteczki, nie organizmy. Wirusy nie posiadają wszystkich cech organizmów żywych i za takie w środowisku naukowym nie uchodzą. Bakterie się namnażają, a wirusy – dosłownie kopiują się wewnątrz naszych komórek z wykorzystaniem naszych mechanizmów kopiowania materiału genetycznego i wytwarzania białek, protein. Taka historia. Może i różnica w zarażeniu, zakażeniu – jest niewielka, pokazuje jednak pośpiech, z jakim publikowane są informacje, a także to, że w mediach informacje są powielane, kopiowane – i o ile dane epidemiologiczne są z pewnością rzetelne (czyli ilość osób zakażonych, rozprzestrzenianie się wirusa, czynniki i decyzje społeczne), o tyle – we wszelkie informacje dotyczące medycznej strony (czyli sposoby walki, leki, szczepionki) – podchodziłabym nader ostrożnie. Skupiłabym się na rzetelnej wiedzy co nasze organizmy mogą zrobić same z siebie, by się chronić i jak my możemy sobie pomóc. Od biologicznej strony, rzecz jasna.

Pilnuj swojego nosa.

Dosłownie i w przenośni. Jeśli możesz – zostań w domu. Stosuj się do komunikatów Sanepidu, Ministerstwa. Od odpowiedzialności każdego z nas zależy jak sytuacja się rozwinie.

W przenośni – wrotami zakażenia wirusem jest nosogardziel. Czyli, to co wdychamy nosem bądź ustami. Warto te wrota zatem zabezpieczyć czymś, co działa natychmiast przeciwwirusowo, działa zewnętrznie – na powierzchni śluzówek. Oto moje propozycje na miejscową ochronę śluzówki nosa i gardła:

1. Aerozol do nosa z laktoferyną (nazwy preparatów umieściłam w swojej grupie) lub ze srebrem jonowym. Możesz psikać też do gardła.

2. Aerozol z mleka kobiecego: Jeśli karmisz piersią, odciągnij nieco mleka, i przygotuj następujący aerozol: rozcieńcz mleko np w stosunku 1:1 z solą fizjologiczną, wlej do butelce po innym aerozolu do nosa i psikaj do nosa i gardła – dorosłym, dzieciom, osobom starszym.
3. Aerozol z colostrum: Jeśli nie karmisz, a chcesz chronić siebie, dzieci – możesz przygotować aerozol z colostrum: kup w aptece colostrum w płynie, rozcieńcz 1:1 z solą fizjologiczną, wlej do atomizera i psikaj do gardła i nosa (a następnie przełknij to co spłynie po ściance nosa i gardła). Zawarte w colostrum związki biologicznie czynne będą działać przeciwwirusowo, a tłuszcz – wytworzy na powierzchni śluzówki warstwę ochronną, która może spowolnić dostanie się wirusa do komórek nabłonka wyściełającego nos i gardło i migrację do komórek.
4. Aerozol z czosnku – przeciśnij przez praskę czosnek. Wlej do letniej przegotowanej wody (tak aby czosnek swobodnie w niej pływał). Odstaw na 15 minut. Po tym czasie przecedź czosnek, do roztworu dodaj drugie tyle soli fizjologicznej. Wlej do buteleczki z atomizerem. Psikaj w powietrze a następnie wciągaj aerozol nosem – czyli jak z perfumami w sklepie – psiknij w powietrze i wejdź w chmurę zapachu. Tego aerozolu nie stosuj bezpośrednio do nosa – jest ostry i może powodować podrażnienia. Czosnek możesz też rozkroić i dać do powąchania (kilka głębokich wdechów z rozciętej główki), położyć koło poduszki do spania.
5. Maseczki – niespecjalnie Ci pomogą, jeśli pory są większe niż 100 nm (takie rozmiary wirusa podaje Polska Akademia Nauk). Oczywiście – pomogą, bo ktoś zwyczajnie nie nasmarka na Ciebie, a zakaźny aerozol zostanie zatrzymany. Dodatkowo nie będziesz odruchowo łapać się za twarz co też jest ważne. Nie mniej kupowanie drogich masek, które nie mają zapewnionej odpowiedniej wielkości porów, jest moim zdaniem bez sensu – równie dobrze można wokół ust i nosa zawinąć szalik lub apaszkę. I po użyciu wyprać w 40 stopniach z użyciem np. odplamiacza tlenowego (jako matka polecam ten z Biedronki :D)

I lej w gardło 🙂

Oczywiście nie byle co, nie alkohol – bo ten może obniżyć odporność. Spirytus zostaw zatem do odkażania powierzchni (musi być 70%, pozostawiony na powierzchni przez kilka minut). Lepiej zamiast spirytusu kup alkohol izopropylowy, który jest tańszy, a też będzie działał dezynfekująco. I wciąż jest łatwo dostępny.

A dla Ciebie do gardła: profilaktykę zakażenia stosuj po powrocie do domu z pracy, ze skupisk ludzi. Poza aerozolami opisanymi powyżej możesz też po prostu pić ciepłą wodę z dodatkiem witaminy C – zwyczajnie spłuczesz do żrącego żołądka to co wpadło Ci do ust z powietrza. Więcej sposobów na ochronę przed wirusem z pomocą w mojej infografice.

Co nie ma sensu?

Paradoksalnie są rzeczy, których robić nie warto – i nie chodzi mi o piętrzenie w domowych korytarzach słupków z papieru toaletowego czy opakowań klusek.

Nie ma sensu aby:

  • Zacząć nagle przyjmować duże dawki witaminy D: poziom witaminy D podnosi się w osoczu stopniowo, tygodniami, miesiącami. Z punktu widzenia ostrej infekcji, jaką niewątpliwie koronawirus jest – nie ma to sensu,
  • Kupować i brać szalone zestawy witamin – może się to nawet odwrócić przeciwko nam, bo organizm nie lubi gwałtowych zmian,
  • Brać szczepionki na grypę – po pierwsze zapewne ich nie ma, po drugie jeśli są to w strasznych cenach – o trzecie nie jest to wirus grypy i nie ma żadnej szczepionki dostępnej w sprzedaży choćby zbliżonej.

A na ręce z braku mydła…

Możesz w domu zrobić środek do odkażania rąk i powierzchni wg. przepisu Dr nauk farm Leszka Borkowskiego:

  • Do dezynfekcji rąk można stosować tańszy alkohol etylowy skażony 96% w proporcji: 1 litr etanolu 96 % skażonego + 220 ml wody destylowanej lub do iniekcji (tańszej). Alternatywnie – wody przegotowanej
  • Do dezynfekcji powierzchni można stosować tani alkohol izopropylowy techniczny w proporcji: 1 litr izopropanolu 99,9 % + 250 ml wody destylowanej lub zdejonizowanej zdemineralizowanej.

Ciało się pilnuje. Wróg u bram.

Gdy tylko obcy organizm (wirus, bakteria, pasożyt) dostanie się do naszego ciała – jest skanowany. Komórki układu odpornościowego związanego ze śluzówką nosa i gardła skanują to co się do nich dostaje i mają możliwość rozpoznania wroga, gdy już wcześniej spotkały ten sam lub podobny patogen. Podobny – czyli, jeśli prezentowane na obrazkach „wypustki“ wirusa (które w rzeczywistości są cząsteczkami białek) są znane Twoim komórkom. To jak z kluczem i zamkiem. Wirus ma na swojej powierzchni klucze i jeśli któryś z nich już się w naszym organizmie kiedyś znalazł – organizm szybciej rozpozna wroga, a w konsekwencji wielu wielu, WIELU szlaków odpowiedzi odpornościowej do zakażenia nie dojdzie, będzie miało łagodny przebieg lub zakażenie przejdzie bezobjawowo (choć nie jest to jedyny powód, dla którego niektórzy nie wykazują objawów chorobowych, ale to już temat na wpis o ciężkiej immunologii).

Poniżej najbliżsi kuzyni SARS-CoV-2 –wirus pochodzi z tej samej rodziny co SARS, MERS, które już na świecie powodowały liczne zachorowania (źródło: nature.com).

Tutaj jest dla nas pewna szansa – SARS i MERS krążą już w świecie odpowiednio od 2003 i 2012 roku, część z nas na pewno z tymi wirusami miała styczność. Jeśli tak, a podobieństwo tych wirusów występuje (co jest możliwe, ale nie można być tego pewnym). Dlatego tu uspokajam – ten wirus, genetycznie, objawowo to nie jest nowa Ebola, tylko zmutowany wirus czegoś, co już na świecie jest poznane, z czym ludzki organizm miał już styczność. Niewątpliwie jednak niebezpieczeństwo polega na tempie rozprzestrzeniania się wirusa. Epidemiolog z harvardu, dr. Erica Dinga tak napisał na twitterze:

HOLY MOTHER OF GOD – the new coronavirus is a 3.8!!! How bad is that reproductive R0 value? It is thermonuclear pandemic level bad – never seen an actual virality coefficient outside of Twitter in my entire career. I’m not exaggerating… #WuhanCoronovirus #CoronavirusOutbreak pic.twitter.com/6mmxIHL9Ue

— Dr. Eric Feigl-Ding (@DrEricDing) January 25, 2020

3.8 to cyfra-klucz. Oznacza, że jedna osoba może przekazać wirusa kolejnym 4 osobom. Hiszpanka miała współczynnik 1.8, a SARS / MERS – 2-3. To dlatego właśnie kwarantanny, zamykanie szkół, przedszkoli – izolację popieram całym sercem, i to nie tylko dlatego, że z natury jestem trochę samotniczką. Po prostu to może być najskuteczniejsza metoda ochrony przed epidemią. Brak zastosowania się do tej prostej zasady niestety skutkuje poważną sytuacją we Włoszech, dlatego cieszę się, że Polacy choć raz chcą być mądrzy przed szkodą.

Gdy wróg przeniknie przez bramy.

Działania układu odpornościowego rozpoczynają się też gdy zostaną zaatakowane (wirus wniknie do komórki) – wtedy zaczyna się toczyć proces zapalny – chorobowy, a komórki zaczynają wydzielać różne przeciwwirusowe związki, wiele komórek układu odpornościowego zostaje zmobilizowanych, zostają uruchomione liczne szlaki odpowiedz niesowistej i swoistej mającej na celu zwalczenie infekcji. Między innymi laktoferynę, cytokiny, intereferony. O ile cytokin w sklepie nie kupisz, o tyle laktoferynę już tak – i warto to zrobić – o czym piszę powyżej.

Resztę znasz z szeroko publikowanych w mediach artkułów: gorączka, kaszel duszności. Tu nie pomożesz sobie sam. Skorzystaj koniecznie z opracowanych przez Rząd, Inspektorat Sanitarny strategii – dzwoń gdzie trzeba, absolutnie nie próbuj leczyć się sam w domu – zwłaszcza, jeśli Twój stan zdrowia szybko się pogarsza. Szpital, szpital, szpital.

Na koniec coś optymistycznego

 100 latek wyleczony z koronawirusa dzięki przeciwciałom przetoczonym od innej osoby, artykuł tutaj. To jest właśnie najlepszy dowód na to, że nasze ciało potrafi się bronić, wytarzać to co mu jest potrzebne, a naszym zadaniem jest przede wszystkim mu nie przeszkadzać i nie dokładać więcej niż jest w stanie znieść. Po prostu dbać o siebie.

Dodatkowo z każdym dniem jest więcej słońca. Epidemia dociera do nas w końcówce sezonu chorobowego. Promieniowanie ultrafioletowe jest zabójcze dla wirusów, więc istnieje szansa, że będzie to stanowiło nasz dodatkowy element ochrony, a dzięki odpowiednio szybko wprowadzonym działaniom rządowym – nasz kraj ominie scenariusz z Włoch. Podkreślę jednak, że dużo zależy od naszej odpowiedzialności i pokory.

Pamiętaj też, że możesz skorzystać z dodatkowych 14 dni na opiekę nad dzieckiem, więc lepiej nie zostawiać pociech starszym. Więcej informacji u Kasi Przyborowskiej na blogu Temida jest kobietą.

Uważajmy na siebie.

Dużo zdrowia życzę. I spokoju.

Jagoda

 

Mapy z zasięgiem koronawirusa tu i tu :

Źródła:

https://www.sciencedirect.com/topics/veterinary-science-and-veterinary-medicine/coronavirus

https://www.medexpress.pl/przepis-na-srodek-do-dezynfekcji/76574

http://www.komgen.pan.pl/

https://www.nature.com/articles/s41564-020-0695-z

https://gis.gov.pl/aktualnosci/zasady-postepowania-z-osobami-podejrzanymi-o-zakazenie-nowym-koronawirusem-2019-ncov/

Zacznij patrzeć na gotowanie i diety inaczej. Holistycznie.

Dołącz do grupy na Facebooku i korzystaj ze wsparcia w żywieniu.

Jagoda Dąbrowska

Jagoda Dąbrowska

dietetyk, biotechnolog medyczny ze specjalizacją w immunologii

Gotuję od 25 lat. Żywność, biologię człowieka i komórki studiuję od ponad 15 lat. W moim domu każdy ma inne wymagania żywieniowe, choroby i preferencje. I to jest OK, że każdy z nas je inaczej.

Pracuję z diagnostyką zachodu, medycyną chińską, medycyną komórkową, biologią totalną i psychodietetyką. Nasze ciało do nas mówi, a ja z nim rozmawiam i staram się dawać mu to, czego potrzebuje.

Jestem biotechnologiem medycznym i dietetykiem, ale przede wszystkim Kobietą świadomą potrzeb swojego ciała.


Być może spodoba Ci się również…

Zbierając patyki. Dbając o yang.

Zbierając patyki. Dbając o yang.

W każdym największym yin jest zalążek yang. W każdym zimnie, w każdej śmierci, chorobie i słabości tkwi zalążek do życia, zdrowienia, ciepła i siły.  

Naleśnik

Naleśnik

– A ja? Co z moim śniadaniem? Nie mam ochoty na naleśniki.
Wpadłam w lekką zadumę. Tak, znowu to zrobiłam, dla wszystkich tylko nie dla siebie.

0 komentarzy

Funkcja trackback/Funkcja pingback

  1. Koronawirus - obowiązki pracodawcy, prawa pracownika - Temida Jest Kobietą - […] Jeżeli chcesz się dowiedzieć, jak zwiększyć swoją odporność i co robić aby zmniejszyć ryzyko zakażenia – wpadnij do Jagody…
  2. Koronawirus - obowiązki pracodawcy, prawa pracownika - Temida Jest Kobietą - […] Jeżeli chcesz się dowiedzieć, jak zwiększyć swoją odporność i co robić aby zmniejszyć ryzyko zakażenia – wpadnij do Jagody Dąbrowskiej. […]

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.